Ukraina: optymizm mimo problemów

donieck_stadion.jpg

Rok po przyznaniu Polsce i Ukrainie prawa do organizacji Euro 2012 ukraińskie władze państwowe i kibice piłkarscy są przekonani, że dwa kraje zdążą z przygotowaniami do tej imprezy. Entuzjazm Ukraińców studzi nieco opieszałość własnych urzędników, ale przeważa przekonanie, że piłkarskie mistrzostwa Europy zbliżą Ukrainę do wymarzonej Europy. - Cokolwiek mówimy o perspektywach wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej i NATO, nie uzyskamy w nich członkostwa, jeśli nie damy sobie rady z przeprowadzeniem Euro 2012. Jest to test dla władz i społeczeństwa, który może diametralnie zmienić nasze standardy życia - mówi szef federacji futbolu Ukrainy, Hryhorij Surkis.

W związku z tym, że Euro 2012 to wspólna sprawa Polski i Ukrainy, nad Dnieprem często porównuje się zaawansowanie przygotowań w obu krajach. - Porównując stan przygotowań Polski i Ukrainy mogę powiedzieć, że wyprzedzamy was w budowie stadionów, lecz pozostajemy w tyle, jeśli chodzi o drogi, lotniska i hotele - ocenił Andrij Kapustin ze społecznego komitetu ds. kontroli realizacji Euro 2012.

Mecze piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 r. będą rozgrywane na Ukrainie w czterech miastach: Kijowie, Lwowie, Dniepropietrowsku i Doniecku. W dwóch ostatnich miastach dobiega końca budowa nowych stadionów, które powstają za pieniądze inwestorów prywatnych.

Stadion w Doniecku (na zdjęciu), który ma być oddany do użytku w październiku, buduje najbogatszy Ukrainiec i właściciel miejscowego klubu piłkarskiego Szachtar-Donieck, Rinat Achmetow. Obiekt w Dniepropietrowsku, którego oddanie planowane jest także na koniec tego roku, funduje bankier i magnat medialny, Ihor Kołomojski.

Najgorsza sytuacja ze stadionami była do niedawna w Kijowie i we Lwowie. Po tym jak we wtorek władze ukraińskiej stolicy ogłosiły, że wybrały w końcu firmę (Archasia Design Group z Tajwanu), która dostosuje miejscowy Stadion Olimpijski do potrzeb Euro 2012, europejska unia piłkarska UEFA odetchnie zapewne z ulgą. Na początku roku UEFA ostrzegła, by nie było poślizgów w pracach modernizacyjnych stadionów i infrastruktury, a dotyczyło to przede wszystkim Kijowa.

Budowa stadionu we Lwowie dotychczas nawet nie ruszyła. Władze miasta wybrały już działkę i wykonawcę stadionu, nadal jednak nie mają inwestora. Możliwe, że sytuacja zmieni się po zaplanowanej na przyszły wtorek wizycie we Lwowie prezydenta Wiktora Juszczenki, który weźmie udział w naradzie przedstawicieli polskich i ukraińskich miast-gospodarzy Euro 2012. Jeśli Lwów nie znajdzie inwestora chętnego do budowy stadionu, w kolejce do przyjęcia mistrzostw stoją już dwa inne miasta ukraińskie: Charków i Odessa.

Istotną przeszkodą, z którą stykają się ukraińscy organizatorzy sportowej imprezy, jest postawa urzędników. Szef narodowej agencji ds. Euro 2012 Jewhen Czerwonenko wymienił niedawno resorty, które jego zdaniem sabotują przeprowadzenie mistrzostw: ministerstwo finansów, które nie wydziela odpowiednich środków, ministerstwo transportu, niespieszące się z modernizacją dróg i lotnisk, a nawet ministerstwo sportu.

Hryhorij Surkis narzeka z kolei na ukraińskich parlamentarzystów, którzy nie przyjęli dotychczas ustaw ułatwiających zagranicznym inwestorom zaangażowanie się w Euro 2012. - Jeśli nie wprowadzimy w życie mechanizmów, które przyciągną inwestorów, nie będziemy nawet mogli marzyć o sukcesie - alarmuje szef ukraińskiej federacji piłkarskiej.

Źródło: rp.pl