Rok 2008 - czas budowania?

olkowicz.jpg

- Myślę, że rok 2008 będzie początkiem okresu wielkiego budowania, w sensie materialnym - powstaną drogi, ruszy budowa nowych stadionów, hoteli. Mistrzostwa Europy to jest naprawdę ogromne przedsięwzięcie i nie zdarzyło się jeszcze, żeby kraj lub kraje, które dostały szansę organizacji, tej szansy się pozbawiły – mówi Adam Olkowicz, przewodniczący Zespołu PZPN ds. Euro 2012, w wywiadzie udzielonym portalowi Wirtualna Polska.

Jakie będą główne korzyści z porozumienia podpisanego pomiędzy Polskim Związkiem Piłki Nożnej, a Polskim Radiem S.A., fundacją Teraz Polska, Telewizją Polską S.A. oraz Telekomunikacją Polską S.A.?

Do naszej inicjatywy dołączył już piąty partner - Polskie Radio i wszystkie pięć jego anten. Czwarty jego program stanie się Polskim Radiem Euro, czy jak my mówimy w skrócie, "Euroradiem". Tam będzie się mówiło o przygotowaniach do mistrzostw Europy, o piłce nożnej, ale oczywiście nie zabraknie muzyki, czy wiadomości. Myślę, że program ustawiony specjalnie pod Euro spotka się z wielkim poparciem władz UEFY. Oprócz Polskiego Radia mamy też Telewizję Polską, również wszystkie anteny, w tym TV Polonia, mamy fundację godła promocyjnego "Teraz Polska", bardzo prestiżową firmę pod patronatem prezydenta naszego kraju, no i mamy wreszcie, od teraz, Telekomunikację Polską, która jest od wielu lat na dobre i na złe z PZPN-em. Nasze porozumienie ma formułę otwartą. Mogą do niego przystąpić wszyscy chętni, mamy kolejne zgłoszenia i w niedługim czasie będziemy przyjmować kolejnych partnerów. Jego ideą jest stworzenie grupy patronujących przygotowaniom do Euro firm, medialnych, gospodarczych i z innych dziedzin. To swoiste wzbogacenie całej idei Euro nie tylko z tego typowo sportowo-inwestycyjnego aspektu, na pewien nieco wyższy poziom. Będziemy mówić o różnych kontekstach mistrzostw Europy. Chcemy, by przygotowaniom do Euro towarzyszyła szeroka działalność wychowawcza, również artystyczna. Przyjdzie czas na ogłoszenie konkursów piosenki o Euro, może utworów poetyckich - sport jest tak pięknym i dramatycznym tworzywem, że wierzę, że i pisarze i poeci znajdą w nim inspirację. Osobiście bardzo się cieszę, że przygotowania do ME 2012 stają się coraz bardziej ogólnonarodowe, że wszystkie "cegiełki" naszego życia społecznego, gospodarczego, politycznego, coraz chętniej i widoczniej przyłączają się do Euro. Życzmy sobie, by tak te przygotowania przebiegały. To może być impulsem do lepszego przygotowania się, bardziej terminowej realizacji wszystkich działań i zadań, których mamy tak wiele. I to wreszcie będzie przynosić wszystkim, którzy pracują w tych projektach satysfakcję. Szansę na taką imprezę, jak mistrzostwa Europy w piłce nożnej, ma się raz na kilka pokoleń i my mamy tę szansę. Cieszymy się z tego.

Czy porozumienie z mediami i różnego typu firmami pomoże przywrócić słabnące poparcie dla organizacji Euro 2012?

Jeśli wierzyć pewnym sondażom, poparcie dla Euro kształtuje się na poziomie zaledwie 20 procent. W kwietniu było to aż 80 procent. A więc od tego czasu nie wydarzyło się nic, co pomogłoby utrzymać to wysokie poparcie. Co więcej - wydarzyło się coś, co w świadomości ludzi spowodowało zwątpienie. Zaczęły się wątpliwości - czy damy radę? Czy zdążymy? Czy potrafimy? Czy mamy pieniądze? Czy mamy materiały budowlane? Czy będziemy mieli ludzi do budowania nowych dróg i stadionów? Nasze działania mają na celu bardziej obiektywne pokazywanie sprawy Euro 2012. Nic nie jest tu czarne i białe. Mamy za sobą okres organizacji, myślę, że rok 2008 będzie początkiem okresu wielkiego budowania, w sensie materialnym - powstaną drogi, ruszy budowa nowych stadionów, hoteli. To będzie również rok tworzenia struktur teleinformatycznych, struktur bezpieczeństwa, zasad przekraczania granicy między Polską a Ukrainą w trakcie Euro, zasad ceł wwozowych i wywozowych, zasad opodatkowania dla potrzeb Euro. Są to setki mniejszych i większych problemów. Nie wszystkie one są medialne, ale wszystkie są ważne. Mistrzostwa Europy to jest naprawdę ogromne przedsięwzięcie i nie zdarzyło się jeszcze, żeby kraj lub kraje, które dostały szansę organizacji, tej szansy się pozbawiły. Trzeba wierzyć, że się nam uda, ale nie tylko. Niech każdy robi wszędzie gdzie może tyle ile może dobrego dla sprawy Euro 2012. To da wielką satysfakcję, a na dodatek pokaże, że decyzja komitetu wykonawczego UEFA, by powierzyć mistrzostwa Europy dwóm wielkim słowiańskim krajom - Polsce i Ukrainie, była bardzo słuszna.

Czy cztery lata, które pozostały nam do mistrzostw Europy 2012, to dużo czy mało czasu?

Moim zdaniem to bardzo mało. Nie liczmy pozostałego czasu ilością dni, pozostałych do meczu otwarcia w Warszawie i pierwszego meczu reprezentacji Polski, a skalą zadań, które mamy do wykonania. W tym ujęciu cztery lata to naprawdę mało, bardzo mało, szczególnie, jeśli chodzi o infrastrukturę sportową. W najtrudniejszej sytuacji są stolice, bo najtrudniej idzie z koncepcją i rozpoczęciem inwestycji w Warszawie i w Kijowie. Jesteśmy jednak przekonai, że te złe dni są przeszłością, że teraz rozpocznie się szybki proces najpierw przygotowania, a potem realizacji inwestycji. Te stadiony, centra pobytowe dla drużyn muszą być, bo przecież bez tego nie da się zrobić Euro. Nie po to przez cztery lata walczyliśmy o prawo przyznania nam ME 2012, żebyśmy teraz sami pozbawili się tej szansy. A więc nie, odrzućmy złe myśli, i po prostu pracujmy na rzecz Euro.

Czy latem 2008 roku w trakcie najbliższych mistrzostw Europy możemy nauczyć się czegoś od Austriaków i Szwajcarów?

Bezwzględnie tak. Dostaliśmy już zaproszenie od UEFY, do tych krajów pojedzie delegacja polska i ukraińska, która będzie uczestniczyć w sztabach wszystkich sztabów - organizacyjnych, logistycznych, w miastach gospodarzach, na poziomie sztabów narodowych Austrii i Szwajcarii, w głównej kwaterze UEFA, gdzie będzie znajdowało się centrum dowodzenia mistrzostwami. Tam nasi ludzie będą zdobywać doświadczenie, czerpać wzroce. Tak się składa, że nasze mistrzostwa Europy będą powtórzeniem ME 2008, tylko w większej skali. Oferujemy więcej miejsc na stadionach, mamy więcej problemów, choćby komunikacyjnych, większe będą odległości między miastami-organizatorami, przyjdzie do nas więcej kibiców niż do Austrii i Szwajcarii, no i mamy znacznie, znacznie więcej do zrobienia.

Źródło: sport.wp.pl