Mundial 2006 – gospodarcze rozczarowanie

ms2006.jpg

Po przyznaniu Polsce i Ukrainie prawa do organizacji Euro 2012 praktycznie wszyscy zaczęli liczyć ile to zarobi nasz kraj na tej imprezie. Tymczasem Mundial 2006, pod względem gospodarczym, okazał się dla Niemców sporym rozczarowaniem.
"Nadzieje na koniunkturalny impuls dla gospodarki były niestety całkiem przesadzone" informuje dziennik Sűddeutsche Zeitung.

Według raportu Niemieckiego Instytutu Gospodarczego (DIW) zagraniczni goście zostawili w Niemczech ok. 500 mln euro, czyli tylko połowę oczekiwanej kwoty. 40 proc. sklepów zanotowało w czasie mundialu spadek obrotów, bo wielu ich stałych klientów unikało w tym czasie wypraw do centrów miast.

Markus Kurscheidt z Uniwersytetu w Bochum, współautor obszernej analizy o ekonomicznych efektach mundialu 2006 w Niemczech, ocenia, że Niemcy zarobili na mundialu nie więcej niż dwa mld euro. Dodatkowy wzrost gospodarczy liczy się w promilach. Kurscheidt przyznaje także, że zsumowanie wszystkich kosztów organizacji mistrzostw świata okazało się niemożliwe. Rząd przyznaje się zaledwie do wydatków na inwestycje nieprzekraczających 3 mld euro. Nie obejmują jednak wielu pozycji, jak modernizacja dworców kolejowych czy ogromnych kosztów związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa.

Z analiz DIW wynika także, że zdecydowana większość turystów goszczących w czasie mundialu i tak miała zamiar odwiedzić Niemcy w roku ubiegłym. Podobne zjawisko zaobserwowano w czasie mistrzostw Europy w Grecji i Portugalii. Dodatkowe przychody z piłkarskiej turystyki okazały się w tych krajach niewiele większe.

W sumie niemieccy eksperci są mundialem rozczarowani. Wzrosło nieco zatrudnienie, jednak jedynie w okresie mistrzostw. Według danych "Sűddeutsche Zeitung" dzięki mundialowi powstało ok. 10 - 50 tys. nowych miejsc, co - jak ocenia dziennik - przy ponad czteromilionowym niemieckim bezrobociu nie jest godną wzmianki korzyścią. Co więcej, nie zanotowano żadnych znaczących efektów w postaci wzrostu obrotów handlu detalicznego. Okazało się też, że prognozy rządu przedstawiane przed mistrzostwami były całkowicie przesadzone.

Źródło: Rzeczpospolita.pl

Odpowiedzi

coż...

Zaleglosci inwestycyjne mamy duzo wieksze niz Niemcy, wiec wydac musimy duzo wiecej. Do tego turystow przyjedzie mniej bo czesc bedzie rezydowac na Ukrainie, a Euro to nie mundial... Jednym slowem Euro 2012 zapowiada sie jako baaaaaaardzo deficytowa impreza dla Polski. Miejmy nadzieje ze to co powstanie (drogi, stadiony) - jesli powstanie - bedzie na tyle dobrej jakosci ze posluzy "troche" dluzej niz tylko podczas Euro 2012...

BTW. Pomysl posla Misztala wyglada calkiem sensownie w swietle takich informacji ;-)

no cóż

Czemu tak krótkowzrocznie:) wiesz co mnie w angli sie pytali, czy w polsce sa niedzwiedzie polarne, mysleli ze jestesmy malym panstwem gdzies w rosji o 1mln populacji, mysle ze te mistrzostwa zmobilizuja wszystkich i poprawi sie infrastruktura wybudujemy stadiony, drogi, gdyby nie euro trwalo by to wszystko dwa razy dluzej ale do czego zmierzam to ze najwazniejsza jest promocja naszego reklama a takiej reklamy jak euro poprostu sie nie da przebic, wiec kazdy zdrowo myslacy czlowiek wie ze nie stracimy lecz zyskamy i ot bardzo duzo, pozdrawiam