Dobrodziejstwa specustawy Euro 2012 odczuje w pierwszej kolejności 130 projektów które znajdą się do końca marca na krótkiej liście inwestycji Euro 2012 . Polska musi mieć gotowych sześć stadionów, bo według UEFA opóźnienia na Ukrainie grożą jej, że zorganizuje mecze tylko na dwóch stadionach – mówi minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki, w wywiadzie dla dziennika Gazeta Prawna.
Czy 11 miesięcy, które upłynęły od przyznania Polsce i Ukrainie praw do organizacji Euro 2012, przybliżyło nas do sprawnego przeprowadzenia tego turnieju?
Okres ten zdecydowanie trzeba podzielić na dwie części. Pierwsza to czas od przyznania nam praw organizacji, tj. od 18 kwietnia 2007 r. do 19 listopada 2007 r., czyli ten, który obejmuje pierwszy raport UEFA. Te miesiące zostały słabo wykorzystane nie tylko moim zdaniem, ale również według niezależnych ekspertów z UEFA. W tym okresie nic znaczącego się nie wydarzyło, a niestabilna sytuacja polityczna i przyśpieszone wybory w Polsce i na Ukrainie niewątpliwie dodatkowo wpłynęły na opóźnienia w przygotowaniach. Okres po pierwszym raporcie był czasem bardzo intensywnych wizyt ekspertów z UEFA, podczas których prezentowały się wszystkie miasta, nie tylko cztery podstawowe, ale również dwa rezerwowe nazywane dziś alternatywnymi. W wyniku pierwszego raportu dostaliśmy bardzo szczegółowy harmonogram działań obejmujący regularne raportowanie stanu przygotowań do UEFA, którego ściśle przestrzegamy.
Jakie UEFA wyciągnęła wnioski z tych wizytacji?
Po wizytach w Polsce inspektorzy UEFA przygotowali kolejny poufny raport. Konkluzją, do której ujawnienia uzyskaliśmy zgodę, jest fakt, iż według nowego raportu w stosunku do sytuacji z listopada 2007 r. został dokonany znaczący postęp w sferze przygotowań do Euro 2012. UEFA z zadowoleniem przyjęła przede wszystkim stworzenie odpowiedniej struktury odpowiedzialnej za przygotowanie mistrzostw. Obecnie Unia Europejskich Związków Piłkarskich ma partnerów do rozmowy, a powołani do współpracy ludzie, według UEFA, dobrze rokują w dalszej współpracy.
Do czerwca ma zostać znowelizowane rozporządzenie w sprawie wykazu przedsięwzięć Euro 2012. Kiedy i jakie inwestycje zostaną wpisane do tego rozporządzenia?
Rozporządzenie będzie nowelizowane etapowo. Lista przedstawionych przez miasta przedsięwzięć jest olbrzymia i zawiera prawie 1 tys. projektów. W pierwszym etapie nowelizacji rozporządzenia, czyli do końca marca, powstanie tzw. krótka lista, na którą zostaną wpisane tylko niezbędne inwestycje - te, które warunkują powodzenie organizacji Euro 2012. Znajdzie się na niej 120-130 projektów w całym kraju. Będzie to podstawowa mapa inwestycji. Zaproponowałem, że przede wszystkim skupimy się na najważniejszych projektach w sześciu miastach po to, aby tam najwcześniej przeprowadzono przetargi i wybrano wykonawców. Na krótką listę wejdą takie inwestycje, jak bazy hotelowe, obwodnice miast, budowa dróg dojazdowych czy rozbudowa lotnisk. Później, w zależności od tego, ile będzie środków i mocy przerobowych, będziemy realizowali kolejne przedsięwzięcia. Jako odpowiedzialny za projekt nie mogę podjąć ryzyka wpisania wszystkich bez uwzględnienia, które są najbardziej kluczowe dla organizacji turnieju. Może się bowiem okazać, że za rok Polsce zabraknie rąk do pracy i firm budowlanych, które są w stanie wykonać poszczególne zadania.
Zgodnie z ustawą o Euro 2012 ma zostać ustanowiony program wieloletni w celu przygotowania i wykonania przedsięwzięć Euro 2012. Jak będzie on wyglądał i kiedy poznamy jego ostateczną formę?
Prace nad planem zakończą się przed upływem bieżącego półrocza. Będzie się on głównie wiązał z inwestycjami niezbędnymi, zamieszczonymi na krótkiej liście. Będziemy musieli w nim również zabezpieczyć środki na Stadion Narodowy, czego nie zrobili nasi poprzednicy. W skład wieloletniego programu przygotowań, poza wspomnianymi projektami wejdą wszystkie infrastrukturalne inwestycje, niezwiązane bezpośrednio z Euro 2012, takie jak budowa 3 tys. km dróg szybkiego ruchu i autostrad czy modernizacja lotnisk.
Podczas wspólnej konferencji z premierem Donaldem Tuskiem powiedział pan, że niezbędne są dalsze zmiany prawne. Czy planuje pan jakieś zmiany w ustawie o Euro 2012?
Z pewnością trzeba zmienić zapis artykułu 21 tej ustawy, który jest niezgodny z prawem unijnym. Również z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego napływają sygnały, że nie wszystko jest dostosowane do prawa unijnego. W związku z tym, żeby korzystać z unijnych dotacji, trzeba szybko ustawę zmienić. Nową formułę ustawy zobaczymy za kilka tygodni, nad zmianą jej treści pracuje obecnie resort infrastruktury.
Czy według pana blisko rok od przyznania nam praw do organizacji istnieje realne zagrożenie odebrania praw organizacji Polsce i Ukrainie?
To jest nasza wspólna impreza, ale my musimy skupić się głównie na zadaniach, które trzeba zrealizować w Polsce. Jak dobrze przygotujemy swój projekt, to nie wierzę, żebyśmy mogli stracić prawo do organizacji turnieju, ale nie wiem, w jakiej konfiguracji turniej się ostatecznie odbędzie. Goście z zagranicy, którzy organizowali tego typu imprezy, pytają mnie, czy mamy zdolność sugerowania Ukrainie, że powinna traktować ten projekt bardziej biznesowo, a mniej politycznie. Obiekcje te potwierdza UEFA w swoim raporcie. UEFA uważa, że wszystko może się wydarzyć i jeśli w Polsce będzie gotowych sześć miast, to mecze mogą być rozgrywane we wszystkich, a po ukraińskiej stronie tylko w dwóch. Jednak finalne rozwiązanie, jakiego będą poszukiwali przedstawiciele UEFA, będzie znane około półtora roku przed turniejem. UEFA podeszła do tej kwestii dość racjonalnie i nie zamknęła 3 marca listy miast organizatorów, bo uznała, że lepiej prowadzić wszystkie inwestycje.
Jakie widzi pan kłopoty związane z przygotowaniami konkretnych miast?
Chorzów podszedł do kwestii organizacji Euro 2012 bardzo emocjonalnie. Natomiast w sensie odpowiedniego doboru ludzi, którzy rozumieją wymogi UEFA, było zdecydowanie gorzej. W tej chwili sytuacja się zmieniła i jest dużo lepiej. Po wizytacji UEFA spotkaliśmy się z przedstawicielami wszystkich sześciu miast, którzy zaprezentowali plany inwestycji związanych z Euro 2012 poza stadionami. Można było odnieść wrażenie, że przyjechali oni z sześciu różnych krajów i przedstawiali własne wizje organizacji turnieju. W związku z tym podjąłem decyzję i zaleciłem spółce PL 2012, żeby od tej pory wszystkie tego typu prezentacje były przygotowywane w jednolity sposób i różniły się tylko treścią.
Co się zmieniło w PZPN, że nie słychać już krytyki na temat funkcjonowania tego związku? Wybór Polski na organizatora Euro 2012 powoduje, że będziemy przez kolejne lata widzieli te same władze związku.
Uważam, że kierownictwo w PZPN powinni objąć nowi ludzie i mówiłem to władzom tego związku. Nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, że organizacja Euro 2012 bez udziału lokalnego związku piłki nożnej jest niemożliwa i PZPN jest jej niezbędnym ogniwem. Nie oznacza to jednak, że warunkiem rozegrania turnieju jest ta sama osoba prezesa PZPN. Jeśli Michał Listkiewicz nie będzie szefem związku, to Euro 2012 się odbędzie. To samo dotyczy mnie jako ministra.
Ale czy nie uważa pan, że ze względu na silne wsparcie UEFA obecne władze PZPN się przez najbliższe lata nie zmienią?
Jeżeli UEFA byłaby takim łatwym przeciwnikiem, to nie zwalnialibyśmy jej na czas turnieju z podatku czy ceł, ale tak robią wszystkie kraje. To organizacja, która ma jeden z najbardziej wartościowych produktów na świecie. Albo chcemy organizować turniej i godzimy się na pewne warunki, albo nie wchodzimy w ten projekt. Jeśli pyta mnie pan, czy czuję się na tyle silny, żeby wygrać z UEFA, to moja odpowiedź brzmi - nie. Żaden kraj w zderzeniu z FIFA czy UEFA nie wygrał. Drogą do zmiany władz PZPN będzie nowa ustawa o sporcie, którą obecnie przygotowujemy, gdzie wprowadzona zostanie kadencyjność w związkach sportowych.
Źródło: gazetaprawna.pl