Co ma Gierek do Euro 2012?

inwestycje.jpg

Według sondażu przeprowadzonego przez firmę badawczą Ipsos ponad 7 milionów Polaków wybiera się na mecze rozgrywane w ramach Euro 2012. Organizacja Euro w Polsce wyzwala w nas wiele optymizmu. Zdecydowana większość Polaków wierzy, że zdążymy z przygotowaniami do mistrzostw, uważamy też że impreza będzie korzystna dla polskiej gospodarki. Czy aby na pewno?

Poniżej przedstawiamy fragment felietonu który napisał prof. Jan Winiecki.

Warto zastanowić się, co naprawdę da się zrobić do 2012r. w kraju „trzeciego świata" z punktu widzenia niezbędnej infrastruktury. Pierwsze reakcje społeczne są niestety w najgorszym stylu - widać „słomiany ogień": entuzjazm, fanfaronadę i brak jakiejkolwiek realistycznej oceny!

Przede wszystkim, zapomnijmy o zbudowaniu w 4-5 lat autostrad, których nie zbudowaliśmy przez minionych lat 15. Przyjmijmy realistyczny plan budowy tego, co najniezbędniejsze, a następnie - gdy starczy czasu i pieniędzy - uzupełniania tego minimum przez działania drugiej pilności. Tak więc, stadiony miejskie musimy budować ze środków publicznych, bo to jest za duże ryzyko dla sektora prywatnego. Dobrze będzie, jeśli z późniejszych imprez uda się pokrywać bieżące koszty utrzymania.

Środki unijne na infrastrukturę należy wykorzystać na to, co absolutnie być musi. To znaczy na wielopasmowe drogi między hotelowym centrum miast a dworcem kolejowym i lotniskiem. Także na poprawę komunikacji wewnątrzmiejskiej: bezkolizyjne skrzyżowania, parkingi w okolicach starego miasta (najlepiej podziemne!). I zapraszać zagranicznych kibiców do przyjeżdżania do Polski pociągiem lub samolotem. Przyjazdy samochodami i przemieszczanie się z miasta do miasta w ten sam sposób, odstraszy od nas turystów na długie lata.

Dopiero, gdy będziemy mieć to oczywiste minimum, można sięgać do dalszych pozycji planu, takich jak dokończenie drogi Berlin-Poznań-Warszawa, trasy: granica-Wrocław-Katowice-Kraków, budowa trasy Warszawa-Gdańsk i - jak się da - także trasy Via Baltica.

Jeśli, po swojemu, zakreślimy mickiewiczowski plan „mierzenia sił na zamiary", a nie zamiaru podług sił, to rozkraczymy się, jak Polska gierkowska. Podobieństwo jest tym bardziej niepokojące, że rządzący też mają etatystyczną mentalność i wydaje im się (nieukom), że państwo zrobi wszystko szybciej i taniej. Zrobi, jak Gierek Hutę Katowice - gorzej i drożej (cztery razy drożej niż przewidywał plan).

Jan Winiecki jest profesorem ekonomii. W latach 1994-2003 był profesorem i kierownikiem Katedry Ekonomii na Europejskim Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. Wykładał na uczelniach m.in. w Danii, Holandii i Stanach Zjednoczonych.

Źródło: Money.pl