Mistrzostw Europy, przy dobrej współpracy zarówno z samorządami lokalnymi, jak i prywatnymi inwestorami, może starczyć dla każdego - mówi Adam Olkowicz, przewodniczący zespołu ds. Euro 2012, które odbędą się w Polsce i na Ukrainie. We wtorek w Olsztynie Olkowicz potkał się z samorządowcami z regionu Warmii i Mazur.
Czy nasze województwo ma duże szanse, by podczas mistrzostw Starego Kontynentu zagościła tu jedna z narodowych reprezentacji?
Oczywiście. Przyjechałem do Olsztyna, by porozmawiać o tym z marszałkiem województwa i starostami. Muszę stwierdzić, że są bardzo zainteresowani, by region Warmii i Mazur także brał czynny udział w organizacji mistrzostw. W tej chwili jesteśmy na etapie zbierania ofert poszczególnych centrów pobytowych. Mamy około 100 zgłoszeń, w tym z Iławy i Elbląga, ale wiem, że będzie ich znacznie więcej, do czego zresztą ciągle namawiam. Najczęściej są to ośrodki, które położone są blisko miast, gdzie zaplanowano mecze o punkty. Jednak zaznaczam, że nie przekreślamy innych regionów. Przecież część województwa warmińsko-mazurskiego jest szlakiem tranzytowym między Gdańskiem a Warszawą, zatem warto to wykorzystać. Przyjmujemy wnioski do 15 lutego, dlatego jest jeszcze czas, by zapoznać się z wymogami UEFA. Szczegółowe informacji można uzyskać na stronie internetowej Polskiego Związku Piłki Nożnej i Ministerstwa Sportu pod zakładką Euro 2012.
Na tę chwilę piłkarze nie narzekaliby na standard zakwaterowania, ale gorzej jest z bazą treningową...
Do turnieju zostało jeszcze trochę czasu, a tortu, czyli mistrzostw, przy dobrej współpracy zarówno z samorządami lokalnymi, jak i prywatnymi inwestorami, może starczyć dla każdego. To nie jest tak, że reprezentacje muszą mieszkać w miejscach, gdzie zaplanowano mecze. Kadra przyjeżdża na siedem dni przed rozpoczęciem zmagań, a na mecze udaje się dzień wcześniej. Zaraz po zakończeniu zawodów piłkarze wracają do domów, bo przecież tak należy nazwać hotele, w których mieszkają. W regulaminach brane są pod uwagę odległości od lotniska, zdolnego obsługiwać 100-osobowe samoloty, i od bazy treningowej. Wynoszą odpowiednio 60 i 20 minut jazdy autokarem. Każdy zespół może zdecydować się na lokalizację hotelu pobytowego po końcowym losowaniu grup turnieju finałowego Euro 2012.
Na wizycie piłkarzy podczas tego typu imprez można też całkiem nieźle zarobić...
Nasza reprezentacja za dobowy pobyt jednego zawodnika w hotelu płaci około 200 euro. Nie zapominajmy także o kibicach, którzy za swoimi piłkarzami jeżdżą w nawet najodleglejsze miejsca. Warmia i Mazury leżą blisko pozostałych nadbałtyckich państw, a przecież na mistrzostwa przyjeżdżają też fani zespołów, które nie zakwalifikowały się do turnieju finałowego. Turystyczne walory tego regionu trzeba koniecznie pokazać zagranicznym turystom. Po drugie baz treningowych, które mają powstać, nikt nam stąd nie wywiezie.
Źródło: sport.pl